DIETETYK PRUSZKÓW, CATERING 537 845 776; 505 112 737
OK.PLAN

Obalamy mity: ŻYWIENIE DZIECI

Obalamy mity: ŻYWIENIE DZIECI

Pierwszy pokarm z jakim mają styczność nasze dzieci to mleko matki. Jest to najlepszy sposób żywienia niemowląt, rekomendowany do wyłącznego stosowania w przedziale 0 – 6 miesięcy. No i tu pojawia się bolączka każdego rodzica… CO DALEJ? Nie jest tajemnicą, że temat jest nam bardzo bliski – niedługo same będziemy zmagały się z wprowadzaniem pierwszych stałych pokarmów w dietę naszych maluchów. Mimo, że przed nami jeszcze kilka spokojnych tygodni, a same jesteśmy (TEORETYCZNYMI) specjalistkami w tej dziedzinie, już czujemy na swoich barkach ciężar i presję… BLW, papki, słoiczki, kaszki…? No cóż, idealny model żywienia niemowląt nie istnieje. Nieważne ile książek przeczytacie i ilu ekspertów będziecie słuchać, nie “wpasujecie” waszego malucha w teoretyczny model opisany w literaturze. Twoje dziecko jest wyjątkowe i to właśnie do niego musisz dostosować model żywienia, NIGDY odwrotnie. Teraz pozwolimy sobie na obalenie kilku (mitów) wierutnych bzdur…

 

  1. Dosładzanie wszystkiego – bo dzieci lubią słodkie… bo jak nie będzie słodkie to nie zje..
    To pierwszy, naszym zdaniem najgorszy z możliwych stereotypów powielanych przez niemal każdego rodzica. Owszem, pierwszy smak z jakim maluchy mają styczność to smak słodki (tak smakuje mleko matki), jednak to wcale nie oznacza, że wszystko co zjedzą do 4 roku życia musi być dosładzane… Rozpocznij naukę słodyczy Twojego malucha na poziomie marchewki czy dyni. Przyzwyczajaj dziecko do umiarkowanej słodyczy, wtedy łatwiej będzie przyjdzie mu poznawanke innych smaków. Poza tym, musisz pamiętać o tym, że bakterie próchnicowe uwielbiają cukier. Fakt, że Twoja pociecha jeszcze nie ma zębów nie przeszkodzi próchnicy. Uwierz, a właściwie sprawdź , że maluch równnie chętnie jak słodki sok czy herbatę wypije wodę (chyba, że wcześniej żywił się jedynie cukrem…)
  2. Ale ja słodzę miodem…

To bez znaczenia. W miodzie jest ten sam cukier co w cukiernicy. Dodatkowo można się natknąć na Clostridium botulinum – bakterię powodującą botulinizm dziecięcy. Przetrwalniki tej bakterii mogą być wyeliminowane metodami przemysłowymi w czasie produkcji – taką informację znajdziesz na etykiecie.

  1. Jak podam mojemu dziecku gotowy słoiczek to… dostanie cukrzycy, będzie otyłe w przyszłości, dostanie biegunki, gorączki, wysypki, wzdęć.. (lepsze pomysły w komentarzach). Dobra, trochę przejaskrawiłyśmy temat. 😛 Droga Mamo (!) nie biczuj się jeśli od czasu do czasu podasz swojemu Łobuziakowi gotowca. Pamiętaj po prostu, aby ZAWSZE sprawdzać skład i datę ważności słoiczków które wybierasz.
  2. Moje dziecko nie ma zębów, jak ma zjeść kawałek marchewki, brokuła, kaszę czy awokado? Przecież się zadławi…
    Sprawdź i zdziw się droga Mamo! Twój maluch świetnie poradzi sobie z gotowanym brokułem czy marchewką. Jakim cudem? Pod dziąsłami skryte są ząbki, więc dzieciaczki z łatwością nauczą się mielić pokarmy stałe. Poza tym, podając mu jedzenie, które nie ma konsystencji papki, uczysz swojego malucha pracować językiem, uaktywniasz jego odruchy wykrztuśne i pozwalasz mu nauczyć się różnych ciekawych konsystencji, smaków, tekstur i tego jak sobie z nimi radzić. Pamiętaj, że czekając z wprowadzeniem zwartej struktury pokarmów do momentu, aż Twoje dziecko będzie w pełni uzębione może zaowocować niechęcią do każdego posiłku, który papką nie jest…
  3. To nie ma smaku – trzeba to dosolić bo nie zje…
    O nie! Tego drogi Rodzicu nie rób. Pamiętaj, że to co Tobie wydaje się nie słone, bez smaku, dla Twojego dziecka jest zupełnie nowym doznaniem – nie psuj mu tego! Udowodniono również, że zwiększone spożycie soli i cukru w okresie niemowlęcym predysponuje do wykształcenia niezdrowych nawyków żywieniowych (te dzieci w późniejszym wieku częściej sięgają po żywność typu fast-food i wysoko przetworzoną), co często owocuje pojawieniem się chorób metabolicznych. Normy opracowane przez Instytut Żywności i Żywienia mówią, że zapotrzebowanie na sód w wieku 6-12 miesięcy spełnia 370 mg sodu – tę ilość spokojnie dostarczysz maluchowi w diecie.
  4. Ryby nie! Dlaczego? Bo nie!

A my rybom mówimy TAK! Ale przecież rtęć, ołów, metale ciężkie… No tak, to prawda. Udowodniono jednak, że korzyści spożycia ryb przez malucha 2 razy w tygodniu przewyższają potencjalne ryzyko płynące z włączenia ich do diety. Przecież wiesz, że ryby są źródłem wielonienasyconych kwasów tłuszczowych w tym kwasu dokozaheksaenowego, który odpowiada za prawidłowy rozwój komórek mielinowych w mózgu i ma silne przeciwzapalne właściwości. Tobie też kazali jeść ryby w ciąży i podczas karmienia. 🙂 Udowodniono również, że spożycie ryb przez maluchy sprzyja odpowiedniej stymulacji układu immunologicznego i zmniejsza ryzyko pojawienia się alergii. 

 

  1. Produkty pełnoziarnista? Nigdy w życiu. Tylko biała bułeczka…

Jeśłi udało Ci się przetrwać do 6 miesiąca życia swojego malucha, to z pewnością znane są Ci już pojęcia “probiotyk”, “flora jelitowa”, “bakterie jelitowe”. Zapewne przez pierwsze miesiące życia swojego dziecka podawałeś mu probiotyk, aby uniknąć “kolek”, ułatwić trawienie cukrów mlecznych czy podnieść odporność swojego malca. Więc co takiego dzieje się w tym 6 miesiącu, że chcesz to wszystko zepsuć? Wiemy, ciągle pokutuje przeświadczenie, że dziecko musi jeść lekkostrawne posiłki, więc większość Rodziców ochoczo eliminuje produkty pełnoziarniste – błąd! Twoje dziecko najpóźniej w 7 miesiącu życia powinno poznać smak kaszy i wszelkich produktów zbożowych (w tym glutenu – o tym dalej…). Wspieraj florę jelitową swojego dziecka, podawaj mu pełnoziarniste produkty. Pamiętaj, że ta grupa produktów jest świetnym źródłem magnezu, potasu i witamin z grupy B.

 

  1. Jeśli moje dziecko zje gluten, lub laktozę to… (tu nawet nie chcemy powtarzać tego co słyszałyśmy…)
    ZAPAMIĘTAJ: nieuzasadniona klinicznie eliminacja jakiegokolwiek składnika pożywienia jest SZKODLIWA dla zdrowia (nie tylko dziecka). Tu po raz kolejny musimy napisać o florze bakteryjnej. Niektóre bakterie bytujące w naszych jelitach (te dobre bakterie) potrzebują do życia glutenu, gdy go brak umierają, a gdy umierają dochodzi do dysbiozy jelitowej, rozszczelnienia jelit i… witamy infekcje, biegunki, grzybice i inne atrakcje. To oczywiście nie oznacza, że powinieneś faszerować dziecko białą bułą. Pamiętaj, że gluten występuje w wielu zbożach. Wybieraj więc produkty pełnoziarniste z grubego przemiału. Co do laktozy, to jedynym “argumentem”, który wysuwają eliminujący ją Rodzice jest: moje dziecko źle na nią reaguje, ma wzdęcia, biegunkę, nietolerancję. No dobra, a czy to zostało sprawdzone? Jeśli nie i jeśli Twoje dziecko było karmione piersią to radzi sobie z laktozą. Cukier ten jest głównym składnikiem mleka kobiecego. Uprzedzając wszelkie wątpliwości – mamy, które wyeliminowały ze swojej diety laktozę w okresie karmienia nie wyeliminowaly jej z pokarmu, ponieważ jest on produkowany de novo.

 

 Chyba starczy tych rewelacji na dziś. Jeśli macie jakieś wątpliwości, lub pytania – wiecie gdzie nas znaleźć. 

print

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: